nad adriatykiem za to było za gorąco, ale nie powiem fajne widoczki faktycznie były, tłumów na szczęście już nie i w przeciwieństwie do ukrainy wszędzie unosiły się piękne zapachy fig i innych niezidentyfikowanych przezemnie roślin




no to już jestem, kawałek świata przejechany małym samochodzikiem w celu wyplażowania się i odpoczynku od życia codziennego … efekt ? opalony ryj, opalone nogi (jak zwykle w kształcie sandałków), miłe wspomnienia … ale nie odpocząłem ni trochę

chorwacja

adriatyk

cała rodzinka, w tyle zachód nad krk

45 równoleżnik – jestem w 1/4 ziemi :)
5000 km do ekwadoru – 5000 km na biegun północny