tryptyk gruziński
tryptyk gruzinski z tibilisi na zdjeciach ja, lavi i koledzy gruzini ;) tanczymy w koleczku cieszac sie z zakupu czaczy domasznanej w monopolu „spod lady”, foty robil mlody



tryptyk gruzinski z tibilisi na zdjeciach ja, lavi i koledzy gruzini ;) tanczymy w koleczku cieszac sie z zakupu czaczy domasznanej w monopolu „spod lady”, foty robil mlody



droga do Kazbegi, ludzie w gorach na wysokosci ponad 2000 mnpm zbieraja siano i laduja na wielkie kamazy, czy inne wynalazki sowieckiej techniki, klimat coraz bardziej surowy, czuc napiecie, idzie burza
docieramy w koncu do Kazbegi, spodziewalem sie wiekszego miasta, kazdy mowi ze Kazbegi to jedna z najbardziej znanych miejscowosci w gruzinskim kaukazie, a tu co ? kicha :) jak zwykle w gruzji, nie ma nic, na glownym placy kilka drewnianych budek ze wszyskim, leje deszcz, ponuro … znajdujemy nocleg 100 metrow od „centrum” u jakiejs kobiety, warunki jak na gruzje calkiem przyzwoite, widok z przed domu wysmienity, prosto na Cminda Sameba (swiatynia), ale nie ma pradu, zawsze cos :) … decydujemy sie zostac 2 noce, przy swietle lampy i swiec gramy w karty, na stole piwo Kazbegi i „domosznaje” wino, a w butelce po coli resztki czaczy z Vardzi chyba, Kazbegi lezy na wysokości 2500 mnpm, spi sie swietnie




zasiadlem sobie wczoraj przed kompem, sam w domu, kobietki wyeksportowane do tesciow na wies, z glosnikow na wiecej niz pol gwizdka wydobywa sie dissection reinkaos, obok pelny kufel piwa, odpalam fajerfoksa … i dupa, nie ma netu, zawsze jest, akurat dzis nie ma, dzwonie do operatora sieci i niestety awaria nie zostanie usunieta w dniu dzisiejszym, szlag trafil mnie od razu
no coz, poszperalem po kompie i zapuscilem sie ponownie daleko na wschod w gorace klimaty, dziwnych akcji, fantastycznych widokow, dziadostwa, sufu i czaczy, a co tam, skoro nowych fot nie ma powspominam sobie troche …
ponizej tzw „droga wojenna” z tibilisi do kazbegi lezacego tuz przed czeczenia, dziurawa jak wszystkie, ale widokowa jak zadna, jasny pieron, czasem to mi wlosy deba stawaly jak kierowca tuz kolo przepasci pedzil omijajac dziury i kamienie … nie zebym nie ufal kunsztowi i doswiadczeniu szofera, ale stan techniczny pojazdu nie napawal optymiznem, przelecz na wysokosci ok 2300 mnpm jak sie nie myle, zaczynalismy jazde w upale, w miedzyczasie przeszla burza, snieg, deszcz … uroki gor wysokich, marszrutce co chwile gotowala sie woda w chlodnicy



