siarka
dlugo mnie nie bylo … a tu w miedzyczasie neutralizacja rteci siarka …
wiochy narobilem strasznej, jakos taki ostatnio zestresowany jestem ze nie bardzo panuje nad emocjami, wszystko zaczelo sie w zeszla sobote gdy chory po mierzeniu temperatury siedzac przed kompem strzepywalem termometr rteciowy, udezajac o kant biurka spowodowalem rozprysniecie sie zywego srebra wszedzie do kola
w pierwszej chwili wcale sie nie przejalem, pozamiatalem, zebralem rtec i tyle … potem siadlem przed google i zaczelo sie, naczytalem sie na temat szkodliwosci rteci itp. itd. wyslalem dziewczyny natychmiast na spacer, przewietrzeylem mieszkanie, posprzatalem, posiecieralem, ale ciagle nie bylem spokojny … zadzwonilem na straz pozarna … przyjechali w 10 min drabinowozem na sygnale, wpadli na kwadrat w gumiakach, rekawicach, kaskach, ze … zmiotka i sloikiem. Mowie ze rtec zebralem ale przeczytalem w gazeta.pl ze nie nalezy lekcewazyc i lepiej zadzwonic po straz, ktora przyjedzie ze specjalnym odkurzaczem i spektometrem do pomiaru obecnosci rteci (tak twierdzil komendant SP z czestochowy). Panowie strazacy nie bardzo wiedzieli o co chodzi … niby uspokoili mnie ale jakos nie moglem spac spokojnie, na drugi dzien wyprowadzilismy sie na trzy dni do tesciow pozostawiajac na kwadracie pootwierane okna. Po powrocie poszukalem, popytalem okazalo sie ze do neutralizacji rteci uzywa sie siarki … zatem zalatwilem ze starego labolatorium czysta siare z 1972r i wysypalem pol pokoju ku niezadowoleniu malzonki, zostawilem na noc, rano pozamiatalem pozostawiajac tu i owdzie w zakamarkach i zaglebieniach parkietu … mam nadzieje ze rteci w domu juz nie mam …



